Beauty Mama

Zimowa pielęgnacja z nowymi balsamami do ciała i kremami do rąk Lirene

Posted by on 13:00 in Beuty Mama, Strona główna | 0 comments

Zimowa pielęgnacja z nowymi balsamami do ciała i kremami do rąk Lirene

Zimowe miesiące to czas szczególnie trudny dla pielęgnacji skóry. Zmiany temperatury i suchość powietrza sprawiają, że skóra staje się szorstka, mniej elastyczna, podatna na podrażnienia, zaczerwieniona, a także może pojawić się uczucie pieczenia i bólu. W pielęgnacji skóry zimą warto więc postawić na kosmetyki o bogatych formułach odżywczych i nawilżających, takie jak nowe balsamy do ciała Lirene Natural Collection oraz kremy do rąk opracowane przez Ekspertki Laboratorium Naukowego Lirene.     W okresie zimowym zmienne warunki klimatyczne niejednokrotnie dają się we znaki naszej skórze. W warunkach domowych mamy do czynienia z nagrzanym i przesuszonym powietrzem. W pobliżu kaloryfera czy kominka temperatura może wynosić nawet 30- 40 stopni Celsjusza, podczas gdy na dworze do kilkunastu stopni poniżej zera. Takie warunki są szczególnie niekorzystne dla osób, u których występuje problem skóry suchej i wrażliwej. Różnice temperatur otoczenia skutkują naprzemiennym rozszerzaniem i zwężaniem naczyń krwionośnych skóry oraz zwiększoną przeznaskórkową utratą wody. Ucieczka wody z naskórka sprawia, że skóra sucha staje się szorstka, wiotka i mało elastyczna. Objawy te mogą występować na całym ciele, ale najsilniej na twarzy, bocznych powierzchniach tułowia, nogach, a także grzbietach rąk. Przesuszona i podrażniona skóra zaczyna złuszczać się i swędzieć. U osób z tzw. skórą atopową niedostatecznie działająca bariera skórna może spowodować wystąpienie lub zaostrzenie objawów wyprysku – zaczerwienienie i powierzchniowe łuszczenie się naskórka, a nawet tworzenie się pęknięć i szczelin, w konsekwencji prowadzące do rozwoju stanu zapalnego. W okresie jesienno-zimowym szczególnie istotne jest właściwe natłuszczanie skóry twarzy i ciała preparatami, które odbudowują barierę ochronną i aktywnie przeciwdziałają rozwojowi zmian zapalnych. Nie mniej istotne jest nawilżanie. Pamiętajmy, że nawilżanie skóry to nie wprowadzanie do niej wody z zewnątrz, lecz umożliwienie zatrzymania wody pochodzącej z wewnątrz. Nowoczesne kosmetyki nawilżające nie zawierają wolnej wody. Ich działanie związane jest z obecnością specjalnych hydroskopijnych cząstek uniemożliwiających utratę wody obecnej naturalnie w naskórku.   W zimowej pielęgnacji idealnie sprawdzą się nowe kosmetyki opracowane przez Ekspertki Laboratorium Naukowego Lirene. Odżywcze balsamy Lirene Natural Collection pielęgnują skórę ciała dzięki zawartości naturalnych olejków – słonecznikowego, brzoskwiniowego czy sezamowego, podczas gdy kremy do rąk natłuszczają i długotrwale nawilżają sprawiając, że skóra dłoni staje się gładka i miękką. Kosmetyki dostępne są w wygodnych opakowaniach z pompką, a dzięki pięknym zapachom ich stosowanie sprawia prawdziwą przyjemność.   Nowe kosmetyki Lirene polecane do zimowej pielęgnacji skóry:   NATURAL COLLECTION ODŻYWCZY BALSAM Z OLEJKIEM SŁONECZNIKOWYM Odżywczy balsam z olejkiem słonecznikowym  został stworzony przez ekspertki Laboratorium Naukowego Lirene w oparciu o naturalne składniki aktywne. Dzięki bogatej konsystencji balsam regeneruje suchą skórę, niwelując uczucie napięcia i szorstkości oraz przynosząc jej ulgę. Bogaty w Niezbędne Nienasycone Kwasy Tłuszczowe olejek brzoskwiniowy rewitalizuje skórę, przywraca miękkość i gładkość. Zawarty w olejku słonecznikowym kwas linolowy odżywia, zmiękcza i długotrwale nawilża, zabezpieczając skórę przed utratą wody. Witaminowy kompleks antyoksydacyjny ujędrnia i uelastycznia skórę, chroniąc  przed czynnikami zewnętrznymi.   NATURAL COLLECTION  WITAMINOWY BALSAM Z OLEJKIEM SEZAMOWYM Witaminowy balsam z olejkiem sezamowym stworzony został w Laboratorium Naukowym Lirene w oparciu o naturalne składniki aktywne, aby zapewnić skórze widoczne efekty pielęgnacyjne. Kosmetyk natychmiastowo i długotrwale nawilża i błyskawicznie się wchłania. Wykazuje silne działanie kojąco-łagodzące oraz poprawia kondycję skóry. Kompleks witamin A+E+F jest silnym przeciwutleniaczem, który przyspiesza cykl odnowy naskórka, dzięki czemu skóra jest odżywiona i pełna energii. Bogaty w aminokwasy, enzymy i minerały ekstrakt z miodu nadaje skórze gładkość, elastyczność i miękkość. Olejek sezamowy zawiera intensywnie nawilżające składniki, które zabezpieczają skórę przed utratą wody, zapewniając długotrwały efekt nawilżenia. Piękny zapach sprawia, że stosowanie...

read more

Kosmetyki Fisher Price

Posted by on 19:40 in Beuty Mama, Strona główna, TESTUJEMY | 0 comments

Kosmetyki Fisher Price

Człowiek uczy się przez całe życie. Uczy się na własnej skórze – dosłownie i w przenośni. Dziś właśnie będzie nieco o nauce, nieco o skórze i  nieco o kosmetycznych nowościach dla dzieci od Fisher Price.       Markę Fisher Price znamy już czas jakiś. Kiedy Smyk był mały towarzyszyły mu zabawki sygnowane właśnie tym znakiem. Ładne, trwałe, kolorowe. Często sięgaliśmy po zabawki edukacyjne. Zawsze byliśmy zadowoleni. Tym razem sięgnęliśmy po… kosmetyki! Tak, Fisher Pirice proponuje również linię kosmetyków dla dzieci! Trzeba przyznać, że dbałość o małego klienta widoczna jest na każdym kroku.  Urzekają już same opakowania. Pastelowe kolory, wesołe rysunki zdobią nie tylko butelki, ale i papierowe opakowania. Pudełka z serii ATOPIC dziecko może pokolorować.     Jednak tak naprawdę nie to jest najważniejsze. Ważne jest, iż wszystkie kosmetyki Fisher Price powstały z myślą o skórze małego dziecka. A ta bardzo się różni od naszej, o czym często my dorośli zapominamy. Tych różnic jest wiele. Maluch posiada niedojrzałą skórę właściwą, nieaktywne gruczoły łojowe, nadreaktywne włókna nerwowe, gęściej rozmieszczone, ale słabiej działające gruczoły potowe, wreszcie mniejszą ilość lipidów. To wszystko powoduje zwiększoną podatność malucha na zakażenia czy to bakteryjne, czy to grzybicze. Skóra małego dziecka w większym stopniu narażona jest na utratę wody, a jednocześnie na większość wchłanialność szkodliwych czynników zewnętrznych. Posiada też mniej sprawną termoregulację wynikającą z ograniczenia gruczołów potowych. Wszystkie te różnice sprawiają, iż kosmetyki dla dzieci powinny być przez rodziców dobrane ze szczególną starannością.     Zdrowa skóra powinna chronić organizm przed szkodliwymi drobnoustrojami, czynnikami alergizującymi i zanieczyszczeniami środowiskowymi. Niestety, skóra dzieci często nie posiada odpowiedniej odporności. Dlatego potrzebuje wsparcia, a to właśnie dają jej kosmetyki z dodatkiem probiotyków. Probiotyki nie zawierają żadnych mikroorganizmów, jedynie substancje pobudzające ich wzrost. W kosmetykach stosowane są w celu stymulacji korzystnej mikroflory na powierzchni skóry. Doskonale sprawdzają się w pielęgnacji skóry wrażliwej. Probiotyk zawarty w kosmetykach Fischer Price nie przenika przez skórę, ale razem z warstwą kremu pozostaje na skórze i tworzy warstwę okluzyjną i w ten sposób działa na skórę tworząc na jej powierzchni środowisko sprzyjające namnażaniu się „dobrych” bakterii wzmacniając odporność dziecka.     Gama kosmetyków Fisher Price zawierających probiotyk jest dość długa. Nawet chusteczki nawilżające, tak niezbędne w pierwszych latach życia dziecka zawierają formułę Probiotic Complex. Są delikatne i doskonale nadają się do codziennej pielęgnacji. Łagodnie i skutecznie oczyszczają pozostawiając uczucie czystości i świeżości. Chusteczki zawierają alantonine o właściwościach łagodzących i redukujących podrażnienia. Są też bezpieczne dla wegan.     Drugim kosmetykiem pielęgnującym jest Krem pośladkowy przeciw odparzeniom. Zawiera on dobroczynny Natural Bee Complex, który łagodzi i przynosi ulgę skórze skłonnej do otarć i zaczerwień. Tworzy barierę przed działaniem moczu i kału maluszka. Przyśpiesza też regenerację naskórka, odbudowuje warstwę lipidową skóry pozostawiając na niej natłuszczający film ochronny. Krem pośladkowy przeciw odparzeniom zawiera między innymi wosk pszczeli, tlenek cynku, witaminę E. Nie posiada za to alergenów, donorów formaldehydu, barwników i kompozycji zapachowych.     O twarz naszej pociechy zatroszczą się dwa kremy. Probiotyczno – odżywczy krem na każą pogodę oraz Probiotyczny krem odżywczo – nawilżający. Pierwszy z nich faktycznie nadaje się na każdą pogodę dzięki między innymi Probiotic Complex oraz olejowi migdałowemu, masłu shea, wysoce oczyszczonej formie lanoliny oraz mocznikowi. Chroni skórę dziecka przed niekorzystnym wpływem czynników zewnętrznych, takich jak wiatr, temperatura. Z kolei Probiotyczny krem odżywczo – nawilżający przeznaczony jest dla dzieci ze skórą normalną i suchą. Prócz probiotyku, masła shea oraz mocznika w swym składzie posiada...

read more

Lirene Stay Cover – trwały makijaż na co dzień

Posted by on 19:44 in Beuty Mama, Strona główna | 0 comments

Lirene Stay Cover – trwały makijaż na co dzień

  Trwałość, krycie i dopasowanie podkładu to cechy, na które zwracamy największą uwagę wybierając kosmetyki do codziennego makijażu. Zadanie jest jedno – perfekcyjny wygląd skóry przez cały dzień.  Z myślą o tych cechach idealnego fluidu ekspertki Laboratorium Lirene opracowały nową linię Lirene Stay Cover. Fluidy Lirene Stay Cover precyzyjnie kryją niedoskonałości takie jak zaczerwienienia, naczynka i przebarwienia, utrzymują się na skórze do 20h, a jednocześnie pielęgnują cerę, wzmacniając naczynka. Lirene Stay Cover to fluidy, które zapewniają idealny wygląd skóry przez cały dzień.         Fluid to dla wielu kobiet sposób na podkreślenie atutów i subtelne ukrycie niedoskonałości skóry. Świeżo nałożony, dodaje skórze blasku, jednocześnie tuszując mankamenty skóry takie jak choćby przebarwienia czy naczynka. Niestety, wiele kobiet zauważa, że w ciągu dnia ich makijaż przestaje wyglądać perfekcyjnie. Wydzielane przez skórę sebum i pot zmieniają właściwości podkładu sprawiając, że skóra zaczyna się nieestetycznie świecić. Mimika sprawia, że podkład osadza się w zmarszczkach, podkreślając je. Dodatkowo, ścieramy fluid dotykając twarzy dłonią czy ubraniem. W efekcie po kilku godzinach makijaż nie wygląda już tak perfekcyjnie jak zaraz po zrobieniu. Dlatego ekspertki pracujące w Laboratorium Naukowym Lirene podjęły wyzwanie stworzenia fluidu, który będzie skutecznie krył niedoskonałości i pielęgnował cerę, jednocześnie pomagając zachować idealny wygląd skóry przez wiele godzin. Odpowiedzią na te potrzeby jest linia fluidów Lirene Stay Cover. Zawarte w formule diosmina i żurawina wzmacniają ściany naczyń krwionośnych, zmniejszając widoczność rozszerzonych naczynek i zaczerwienień. Fluid precyzyjnie kryje przebarwienia, blizny potrądzikowe czy naczynka i utrzymuje się na skórze do 20h, zapewniając jej perfekcyjny wygląd przez cały dzień. Wygodne opakowanie w postaci airlessu zapewnia higieniczną aplikację, a przyjemny zapach umila codzienny makijaż. W linii znajdziemy cztery odcienie dopasowane do cer Polek – jasny 301, naturalny 302, beżowy 303 oraz lekko opalony 304.    ...

read more

Lumene – prosto z natury

Posted by on 13:20 in Beuty Mama, Strona główna, TESTUJEMY | 0 comments

Lumene – prosto z natury

To był przypadek. Fatum. Zrządzenie losu. Opatrzność. Jak zwał, tak zwał. Faktem jest, że nasze pierwsze spotkanie było dla mnie wielkim zaskoczeniem. Fińskie kosmetyki Lumene zrobiły na mnie wrażenie i zakochałam się w nich od pierwszego zastosowania. Dotąd Finlandia postrzegana była przeze mnie jako doskonały kierunek kolejnej podróży. Cicha, spokojna, majestatyczna z cudownej urody naturą.     Tą cudowną urodę i zarazem prostotę odnajdziemy też w kosmetykach Lumene. W Finlandii marka znana jest od lat czterdziestych, początkowo jako firma farmaceutyczna, później w latach siedemdziesiątych staje się jedną z wiodących firm na rynku produktów przeznaczonych do pielęgnacji skóry twarzy i ciała. Ale dobra sława pochodzi nie tylko z dbałości o swoje wyroby, również dbałości o środowisko naturalne, z którego tak wiele czerpie. Ta swoistego rodzaju symbioza możliwa jest dzięki naturalnym cechom Finów – umiłowaniu natury i prostoty życia. Piękno według Finów to składowa prawidłowego odżywiania, uprawianie sportów, spędzanie czasu na łonie przyrody oraz skuteczna pielęgnacja.  Tak, to właściwie filozofia, która przekłada się na nasze zdrowie i urodę. Harmonia, tak jak w naturze, którą to w surowej i ujmującej postaci mieszkańcy tego północno europejskiego kraju doświadczają co dnia, jest przez przypadek doświadczana także przeze mnie.     W Finlandii kobiety są naturalnie piękne. Ich celem jest podkreślenie tego co w nich najlepsze. To z myślą o nich i innych kobietach powstała marka Lumene.  Inspiracją było ponoć krystalicznie czyste Jezioro Lummenne, znajdujące się w centrum pojezierza fińskiego. Wszystkie produkty Lumene cechuje najwyższa jakość pochodzenia naturalnego. Produkty tworzone są z nie skażonych składników, zbieranych ręcznie takich jak: arktyczna róża, czarna porzeczka, żurawina, borówki, torf, biały torf, wrzos, siemię lniane i wiele innych. Kosmetyki nie zawierają parabenów, nie są testowane na zwierzętach, a ich opakowania nie są szkodliwe dla środowiska. Marka jako pierwsza zaczęła stosować ręcznie zbierane arktyczne jagody, które po przetworzeniu według naukowych procedur tworzyły bezpieczne dla zdrowia i środowiska odżywiające produkty pielęgnacyjne. Niebagatelne znaczenie odgrywa również arktyczna woda źródlana używana przy produkcji kosmetyków Lumene.  Jakość fińskiej wody jest oceniana najwyżej na świecie między innymi wg. Unesco World Water Assessment Program 2003.     Jako, że   „czucie i wiara silniej mówi do mnie, niż mędrca szkiełko i oko”   postanowiłam na własnej skórze sprawdzić fińską, arktyczną moc zamkniętą w trzech mini produktach firmy Lumene. Zaczęłam od … sauny. Tak, to również fiński wynalazek popularny i oczywisty w Finlandii tak bardzo, że nie sposób go pominąć rozpoczynając fiński tydzień dla urody.     Lumene SISU, maska oczyszczająco-detoksykująca to był pierwszy kosmetyk, po który sięgnęłam. Po saunowaniu moja skóra była gotowa na przyjęcie wszelkich dobrodziejstw. Byłam gotowa na detoks i oczyszczenie, jakkolwiek by to nie zabrzmiało. Zgasiłam komputer, wyłączyłam telefon, oczyściłam twarz, nałożyłam odpowiednią warstwę kosmetyku i na piętnaście minut wygodnie ułożyłam się w ulubionym fotelu. Moja zmęczona skóra, narażona na szkodliwy wpływ mojego kochanego, śląskiego środowiska wreszcie mogła odpocząć. Otulona ekstraktem z kory arktycznej sosny i z sęków arktycznego świerku, oleju z nasion arktycznej borówki brusznicy oraz czarnej jagody nabierała kolorytu i blasku. Bezpośrednio po nałożeniu maseczki odczuwałam delikatne mrowienie, ale nie było ono w żaden sposób nieprzyjemne, bolesne czy uciążliwe. Po wskazanym czasie zmyłam kremową maź, która częściowo zdążyła się wchłonąć. Robiłam to tak, jak robi się peeling, gdyż maseczka zawiera minimalne drobinki. Do rytuału wróciłam jeszcze kilkukrotnie, na tyle bowiem pozwoliło mi 15 ml opakowanie mini produktu. Moja twarz zaprzyjaźniła się z maseczką doceniając jej moc. Już po pierwszej aplikacji buzia wyglądała na wygładzoną, rozjaśnioną, pory były zwężone, a koloryt znacznie się poprawił.          Latem w Finlandii, a w szczególności w...

read more

Thalassoterapia prosto z Tunezji

Posted by on 13:35 in Afryka Północna, Afryka Południowa, Beuty Mama, Strona główna, Świat | 0 comments

Thalassoterapia prosto z Tunezji

Legendy głoszą, iż piękna Afrodyta powstała z morskiej piany. Przypadek? A może już wtedy doceniano zbawienne działanie morskiej wody na naszą urodę? Faktem jest, że początki thalassoterapii sięgają czasów rzymskich – w Kartaginie odnajdziemy ruiny term Antoniusza, do których woda docierała prosto z morza. Baseny z zimną i ciepłą wodą, sale masażu, gimnastyki i wypoczynku sąsiadowały z bibliotekami, salami muzycznymi. Pełniły bardzo ważną rolę nie tylko dla zdrowia, dobrego samopoczucia i urody, ale także dla spotkań towarzyskich. Być może one właśnie były inspiracją do rozwoju thalassoterapii w Tunezji.   Kraj ten posiada bowiem wszelkie dobra potrzebne do świadczenia tego typu usług. Nazwa thalassoterapia pochodzi od greckiego słowa thalassa – czyli morze. Jest to seria zabiegów leczniczo-relaksacyjnych oraz upiększających, która wykorzystuje dobroczynne działanie wody morskiej, soli, błota, alg, pierwiastków mineralnych i klimatu. Dziś Tunezja jest drugim zaraz po Francji centrum thalassoterapii na świecie. Znajduje się ich tu pięćdziesiąt. Co roku z profesjonalnych usług w kraju pachnącym jaśminem korzysta wielu turystów, którzy łączą wypoczynek z serią indywidualnie dobieranych zabiegów.     Centra działają głownie przy hotelach zgodnie z obowiązującymi normami międzynarodowymi. Wszystkie tunezyjskie ośrodki tego typu pozostają pod podwójną kontrolą: Ministerstwa Zdrowia i Ministerstwa Turystyki. Oferta wydaje się być różnorodna. Ćwiczenia w basenie z morską wodą, okłady z glinki morskiej, bicze wodne, maseczki, kąpiele w algach, kwiatach i ziołach, tradycyjny hamman, masaże naturalnymi olejkami . Centra polecają kuracje antystresowe, przeciwreumatyczne, upiększające, kuracje “dla młodej mamy” czy kuracje dla nowożeńców. Dodatkowo centra często zachwycają architekturą łączącą tradycje z...

read more