ŚWIAT

Łódź – to lubię!

Posted by on 20:03 in Polska, Strona główna, Świat | 0 comments

Łódź – to lubię!

Cudze chwalicie swego nie znacie –mówi znane porzekadło. Dziś zatem spróbujemy udowodnić, że nasze polskie też potrafi być fascynujące, a nasze miasta mogą przyciągać dużych i małych turystów. Takim miastem kryjącym ogrom atrakcji jest położona w centralnej Polsce Łódź. Łatwo tu dotrzeć, baza hotelowa jest urozmaicona, a miejsc godnych odwiedzenia długa lista. Podróż do Łodzi dla maluchów okaże się bajkowa, a dla rodziców sentymentalna. Naszą wędrówkę po Łodzi warto zacząć od Centrum Informacji Turystycznej przy ulicy Piotrkowskiej. To tu uzyskamy wszelkie porady i materiały dotyczące miasta, w końcu to tu przed wejściem znajduje się Pomnik Misia Uszatka. Dzieciaki z zachwytem przyjmują postać misia pozując z nim do zdjęć. I tak zaczyna się podróż „Bajkowym szlakiem”, który powstał całkiem niedawno, a dedykowany jest maluchom. Nim jednak ruszymy dalej szukając kolejnych wesołych pomników, można a nawet trzeba poznać gościnną Piotrkowską. Spacer tą najbardziej znaną ulicą Łodzi to czysta przyjemność. Znajduje się tutaj między innymi Aleja Gwiazd. Pomysłodawcą alei, na wzór hollywoodzki, w 1996 roku był Jan Machulski. Pierwsza mosiężna gwiazda – dla aktora Andrzeja Seweryna – została wmurowana dwa lata później. Ciekawa też niewątpliwie jest Galeria Wielkich Łodzian czyli grupa plenerowych rzeźb z brązu przedstawiająca znanych i zasłużonych mieszkańców miasta. I tak spotkamy tu Rubinsteina przy fortepianie, „Kufer Reymonta”, twórców „Łodzi Przemysłowej”. A jeśli poczujemy zmęczenie przemierzając czterokilometrową ulicę można odpocząć na „Ławeczce Tuwima” lub przy „Pomniku Lampiarza”. Biała Fabryka i Skansen Znacie może Kubę, Bartka i Misię? Jeśli nie to pora nadrobić zaległości. Trzy sympatyczne misie to bohaterowie polsko – austriackiej bajki, która ukazuje ich liczne, leśne przygody. Ich wesoły pomnik odnajdziemy w Skansenie Łódzkiej Architektury Drewnianej. Warto zatrzymać się tu chwilę. To naprawdę magiczne miejsce. W skansenie znajdują się budynki z przełomu XIX/XX w. Pokazują dawny charakter Łodzi. Odnajdziemy tu kościół, willę letniskową, piętrowy dom dla rodzin robotniczych, przystanek tramwajowy oraz 4 domy rzemieślników. Budynki rozmieszczone zostały wzdłuż dwóch brukowanych „kocimi łbami” uliczek, zbiegających się przy kościele. Zadbano również o stylizowane elementy małej architektury – lampy, studnię, drogowskazy z nazwami ulic. Dla dzieciaków to wycieczka w nieznane. Balia i tarka do prania, miednica do mycia, krosna czy adapter – wszystko to wzbudza wśród maluchów ciekawość. Zaaranżowana kuchnia niczym nie przypomina domowej… być może dlatego dzieciaki nie chcą stąd wychodzić. Podobnie zresztą jak ze znajdującej się nieopodal Białej Fabryki należącej niegdyś do łódzkiego przemysłowca Ludwika Geyera. To on jako pierwszy w swej fabryce włókienniczej wprowadził maszyny o napędzie parowym. Dziś w działającym na terenie dawnej fabryki Centralnym Muzeum Włókiennictwa zobaczyć można rekonstrukcję oryginalnej tkalni. Uwagę dzieciaków dużych i małych przykuje na pewno część interaktywna. W specjalnych salach przejdą poszczególne etapy tworzenia tkaniny. I tak: wirtualnie zasadzą bawełnę, zbiorą plony, przędzą , utkają, zafarbują… To świetna zabawa również dla rodziców. Hollyłódź Wędrując łódzkim „Bajkowym Szlakiem” odnajdujemy kolejnych bohaterów dziecięcych dobranocek. Miasto bowiem słynie z przemysłu filmowego, co można odczuć niemal na każdym kroku. Grzechem byłoby zatem nie zajrzeć do Muzeum Kinematografii, szczególnie iż na odwiedzających czekają urocze koty – Bonifacy i Filemon. Tak, to właśnie te kociaki są bohaterami lubianej bajki „Przygody kota Filemona”. Ta choć znana jest jeszcze pewnie i rodzicom, mimo upływu lat nadal bawi maluchy. Podobnie bawić będzie wizyta we wspomnianym muzeum. To tu dzieciaki i rodzice poznają tajemnice planu filmowego. Dowiedzą się co to takiego charakteryzacja oraz scenografia … Będą miały niepowtarzalną okazję zobaczyć fragmenty wyjątkowej scenografii...

read more

Odkryj z dzieckiem Brandenburgię

Posted by on 15:32 in Niemcy, Strona główna, Świat | 0 comments

Odkryj z dzieckiem Brandenburgię

Mawiają, iż podróż nie musi być odległa, ważne aby była odkrywcza. Dlatego dziś zachęcamy do odwiedzin naszego niemieckiego sąsiada, a dokładniej jednego z jego szesnastu krajów związkowych – Brandenburgii. Łatwo tu dotrzeć – samolotem, samochodem czy pociągiem. Trudno się tu nudzić. Region kusi wspaniałą przyrodą, historią i kulturą. Brandenburgię można przemierzać konno, na rowerze, na rolkach lub wybierając pływające środki transportu. Rodzice zachwycą się historycznymi miastami oraz ich zabytkami, a dzieci licznymi atrakcjami powstałymi z myślą o nich. ZOO Eberswalde Jednym z takich miejsc, które będąc w Brandenburgii warto odwiedzić jest ZOO Eberswalde. Położone zaledwie 50 km na południowy wschód od Berlina swoją historią sięga roku 1795! Dziś małe, kameralne ZOO przyciąga odwiedzających z całej Europy. Na piętnastu hektarach żyje w nim wiele gatunków zwierząt z pięciu kontynentów. Maluchy powinny poczuć się tu wyjątkowo, bowiem z wieloma nieagresywnymi zwierzętami mogą się spotkać bez krat i ogrodzeń. Największe zainteresowanie wzbudzają buszujące swobodnie po ogrodzie lemury, jelenie, kaczki… Obiekt można za niewielką, dodatkową opłatą zwiedzać z przewodnikiem i co ciekawe nawet wieczorową porą. Równie spektakularne są pory karmienia zwierząt – wydr, pingwinów i papug. Dzieciaki z ogromną ciekawością uczestniczą w tym codziennym ucztowaniu, szczególnie że przy odrobinie szczęścia opiekunowie pozwolą pogłaskać niektóre zwierzątka. Planując pobyt w tym miejscu warto zarezerwować sobie cały dzień. Choć ZOO jest niewielkie czas płynie tu niepostrzeżenie. Dzieci prócz zwierząt zainteresuje na pewno pięć wyjątkowych placów zabaw – lodowcowy lub ten z wiszącymi mostami i zjeżdżalniami oraz bajkowymi domkami na drzewach. Cały obiekt przystosowany jest dla osób niepełnosprawnych, tak że poruszanie nie po nim na wózku czy z wózkiem dziecięcym nie stanowi żadnego problemu. O tym, jak wyjątkowe jest to miejsce niech świadczy fakt, iż w roku 2004 pojawiła się tu sama Angela Merkel, która została chrzestną mamą jednego z tutejszych pingwinków. Wyczesać kozę Ci którzy kochają przyrodę i zwierzęta, a po wizycie w ZOO Eberswalde czują pewien niedosyt powinni skierować się w stronę miejscowości Groß Schönebeck. Znajduje się tam malowniczy Rezerwat Dzikich Zwierząt Schorfheide. Jest on położony na terenie największego obszaru leśnego Niemiec – Rezerwatu Biosfery Schorfheide-Chorin. Dziś Rezerwat Dzikich Zwierząt Schorfheide to aż 7 km tras, szlaków wędrownych stworzonych specjalnie, aby obserwować zwierzęta w ich naturalnym środowisku. Jako, że dla dzieciaków taka trasa może być nieco męcząca można wypożyczyć specjalny wózek dla maluchów lub co również może stanowić pewną atrakcję, pokonać ją bryczką. W czasie przyrodniczej podróży zobaczyć można tu wydry, jelenie szlachetne, daniele, muflony, wilki, żubry, łosie i konie Przewalskiego. Dzieciaki chętnie zatrzymają się przy szopach praczach, aby zobaczyć jak te zwierzątka pałaszują surowe jajka. Nasze pociechy mogą też wejść do zagrody kóz, aby tam specjalnymi zgrzebłami podrapać je po grzbiecie. Jak się okazuje daje to wiele radości zarówno dzieciakom jak i zwierzętom. Na małych gości czeka również plac zabaw gdzie można ślizgać się i wspinać, huśtać, pluskać przy studni. Niewątpliwą atrakcją jest też możliwość skorzystania z przejażdżki na kucyku. Obowiązkowym punktem wizyty w Rezerwacie Dzikich Zwierząt Schorfheide są też kultowe, wyśmienite lody według dawnej receptury. Motyle i mięsożerne rośliny Przeżyć równikową burzę w sercu Poczdamu? Dlaczego nie? Biosfera Poczdam położona w centralnej części miasta daje tą możliwość. To kolejna atrakcja Brandenburgii, którą dzieciaki, te małe i te większe, szczerze pokochają. W jednym budynku postanowiono odtworzyć klimat lasów równikowych. Zadbano o odpowiednią temperaturę i wilgotność powietrza. Palmy, bromelie, kakaowiec w sumie ponad 20 tys....

read more

Baśniowym szlakiem

Posted by on 12:01 in Polska, Strona główna, Świat | 0 comments

Baśniowym szlakiem

Za górami za lasami za siedmioma rzekami, kilkoma miastami i wioskami odnajdziemy niezwykłą krainę. Lasem pachnącą, szemrzącą rzekami, pluszczącą wodą z jezior, zieloną latem, białą i mroźną zimą… Choć temperatury od jesieni do wiosny bywają tu najniższe w kraju, to miejscowi ludzie mają serca gorące i otwarte zapraszając na swoją Suwalszczyznę zarówno dużych jak i całkiem małych turystów. Suwalszczyzna to magiczne miejsce. Pełne cudownych widoków, przepełnione legendami, opowieściami i bajkami. Dobra energia wydaje się unosić w powietrzu – być może to czyste powietrze daje nam tak wiele optymizmu i chęci działania. Region ten wydaje się być idealnym na pobyt z dzieckiem. Przygodę z Suwalszczyzną warto rozpocząć w Suwałkach dawnym garnizonowym mieście, które po dzień dzisiejszy kryje wiele tajemnic. To miasto wielu kultur i tradycji, w którym znajdują się cmentarze aż siedmiu wyznań. Jednak na dzieci czeka coś zgoła odmiennego, coś co przeniesie je w świat wyobraźni i przygody. Spacerując uliczkami Suwałk maluchy mogą pokusić się o poszukiwania ośmiu krasnoludków odlanych z brązu. Dwa z nich odnajdziemy przed Domem Marii Konopnickiej, która dzieciakom znana jest z wierszy „O Janku Wędrowniczku”, „Na jagody” czy „O krasnoludkach i sierotce Marysi”. Dziś w domu poetki mieści się ciekawe muzeum, a w ogrodzie napotkamy Zaułek Krasnoludków. Przekraczając próg muzeum otrzymamy pakiet zachęcający do przebycia całego „Baśniowego szlaku” w skład którego wychodzą – duża karta wędrowca oraz mapa. Odwiedzając kolejne punkty zaznaczone na mapie dzieci zbierają stemple krasnoludków. Na najbardziej wytrwałych czekają niespodzianki. Ale już sama zabawa na poszczególnych przystankach dostarcza niesamowicie wiele radości i uśmiechu małym i dużym. I tak w Zaułku Krasnoludków maluchy mogą usiąść na tronie króla Błystka, poszukać gąsek Sierotki Marysi, pojeździć na stylizowanej karuzeli, zagrać w grę plenerową, zobaczyć krzesło i stolik wielkoluda oraz krzesełko krasnoludka. Jest tu na tyle interesująco i sympatycznie, że sam św. Mikołaj w okresie zimowym urządził sobie tutaj swój zimowy pałacyk. Gigantyczny termometr Suwalszczyzna to najdalej na północny-wschód wysunięty kraniec Polski. Tych „naj” w odniesieniu do regionu jest znacznie więcej. Na Suwalszczyźnie zobaczymy najbardziej urozmaiconą rzeźbę terenu – połączenie terenów podgórskich z nizinnymi pojezierzami.  Jeziora Suwalszczyzny uchodzą za najpiękniejsze i najczystsze w Polsce. Wśród nich są też najgłębsze zbiorniki, takie jak Jezioro Hańcza. To także kraina rozległych lasów. Puszcza Augustowska należy do największych zwartych kompleksów leśnych w kraju. Tu również znajduje się najprawdopodobniej największy na świecie termometr. Blisko trzymetrowy, gigantyczny termometr odnajdziemy w Nowej Wsi w Wiosce Wesołych Wędrowców. Zaledwie kilka kilometrów od Suwałk mieści się bowiem kolejny przystanek na Baśniowym Szlaku. Zaledwie kilka kilometrów od Suwałk mieści się bowiem kolejny przystanek na Baśniowym Szlaku. Dzieci będą miały tu niepowtarzalną okazję poznać życie na wsi. Z Jankiem Wędrowniczkiem oraz krasnoludkiem Podziomkiem zgłębią sztukę wytwarzania mąki i łowienia ryb. Podczas przedstawienia kukiełkowego poznają legendę o suwalskiej siei, dowiedzą się również co nieco o zwyczajach boćków, których w tym rejonie nie brakuje. W Wiosce Wesołych Wędrowców mali turyści odwiedzą stragan pani Maciejowej, Kasiną chatę, młyn wiatrowy. Spokojnie na zabawę w tym miejscu można poświęcić dzień lub dwa, szczególnie że okolice zachęcają do aktywnego wypoczynku – uroki Wigierskiego Parku Narodowego można poznawać pieszo, rowerem, łódką a w okresie zimowym na nartach. Znajduje się tu wiele gospodarstw agroturystycznych, więc z noclegiem i pysznym regionalnym jedzeniem nie powinno być kłopotu. Wioska Zapomnianych Wojów Nad Doliną Rospudy i północnym krańcem jeziora Sumowo na niewielkim wzniesieniu leży malownicze Bakałarzewo. Na turystów czeka...

read more

Świdnica, a każdy powód dobry

Posted by on 00:01 in Polska, Strona główna, Świat | 0 comments

Świdnica, a każdy powód dobry

Dziesięć powodów by odwiedzić Świdnicę. Tylko dziesięć? Niemożliwe, przecież przeszło siedemsetletnia historia tego miasta jest obietnicą przygody. To miejsce absolutnie magiczne i niepowtarzalne pisane losami swoich mieszkańców. Koloryt i charakter kształtował się przez wieki, od potężnego księstwa świdnicko – jaworskiego po dzień dzisiejszy. Nie ma zatem tu nudy , choć nie ma też i wielkomiejskiego pośpiechu i chaosu. Jest równowaga. Historia i nowoczesność. Spacer klimatycznymi ulicami wśród historycznych kamienic pozwoli wrócić myślami do tego z czego Świdnica ongiś słynęła. A było to miasto wyśmienitym piwem płynące, którego dobra sława niosła się daleko po Toruniu, Wrocławiu, Krakowie, ba nawet Heidelbergu. Zatem jeśli do tej pory nigdy nie byłeś w Świdnicy najwyższa pora to zmienić, bo każdy powód jest dobry by poznać to miasto. Katedra pw. św. Wacława i Stanisława w Świdnicy Nawet jeśli nie jesteście miłośnikami architektury i zabytków sakralnych to jednak to miejsce godne jest uwagi. Być w Świdnicy i nie zobaczyć Katedry to grzech zaniechania. XIV wieczna budowla budzi zachwyt barokowo- gotyckim wystrojem oraz wieżą o pięciu kondygnacjach i wysokości 103 m. Ponoć katedra wybudowana została na miejscu drewnianego kościółka z początku XIII wieku, zniszczonego w wyniku pożaru. Dziś przekraczając jej próg przenosimy się do świata sacrum . Dwa ołtarze szczególnie przykuwają uwagę zwiedzających – ołtarz główny wzorowany na barokowym ołtarzu w paryskim kościele Van-de-Grace oraz gotycki ołtarz Zaśnięcia NMP, wzorowany na ołtarzu Wita Stwosza w Kościele Mariackim w Krakowie Pomnik Jana Pawła II przy katedrze Tuż przy katedrze świdnickiej znajduje się pomnik papieża Jana Pawła II uznanego w 2012 roku za patrona Świdnicy. Modlący się papież jest autorstwa Jarosława Wójcika, a pomnik stanął dzięki mieszkańcom miasta, którzy sfinansowali jego powstanie. Tuż za przeszło dwumetrową postacią papieża znajduje się kolejny pomnik – Porta Santa. To właściwie uzupełnienie pierwszego. Kościół Pokoju To kolejne miejsce na mapie Świdnicy, które koniecznie trzeba zobaczyć. To „must see” każdego szanującego się turysty i podróżnika. Kościół Pokoju to ogrom historii oraz zachwytu. W tle jest wojna trzydziestoletnia, konflikt między protestantami a katolikami, pokój westfalski… To właśnie na jego mocy przyznano śląskim luteranom prawo do budowy trzech kościołów. Jednakże obwarowań było tak dużo, że niejeden stracił nadzieję na powstanie świątyni. Te bowiem nie mogły wyglądem przypominać dotychczas stawianych kościołów, miały być pozbawione wież. Przy ich wznoszeniu zabroniono używać cegieł, kamieni i gwoździ. Musiały powstawać z drewna, gliny oraz słomy, tak by można było je łatwo zniszczyć i uniemożliwić kryjówkę ewentualnym wrogom. Miały być chwilowe i prowizoryczne… tymczasem do dziś Kościół w Świdnicy co rok przyciąga tłumy zwiedzających. Co więcej w 2001 r. Kościół Pokoju w Świdnicy znalazł się na Liście Światowego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO. Ratuszowa wieża Ma 10 kondygnacji i wznosi się na wysokość 58 m. Mowa o Wieży Ratuszowej w Świdnicy, z której to rozpościerają się piękne widoki, a i fotografie wychodzą zacne. Wejście na wieżę stanowi miłe urozmaicenie spaceru po mieście. Dużym zainteresowaniem cieszy się zewnętrzny taras widokowy umiejscowiony na wysokości 38 m. Wcześniej wieża nie miała szczęścia. W 1393 r. spłonęła po raz pierwszy. Potem niszczona była kilkakrotnie – przez pożar, wojnę, katastrofę budowlaną. Dziś zaprasza codziennie. Rynek Rynek to serce każdego miasta. Ten świdnicki bywa porównywany do tego krakowskiego oraz toruńskiego. Niewątpliwie to drugi, po wrocławskim, najcenniejszy zespół obiektów zabytkowych na Dolnym Śląsku. Doskonale zachowana starówka z mieszczańskimi kamienicami rozbudzą wyobraźnie. Niegdysiejsze piwnice dziś pełnią rolę klimatycznych piwiarni tętniących gwarem i...

read more

Polskie Oskary SPA i Wellness 2020 wręczone!

Posted by on 19:39 in Hotele, Strona główna | 0 comments

Polskie Oskary SPA i Wellness 2020 wręczone!

11. Gala Perfect SPA Awards 2020 pełna gwiazd i najpiękniejszych SPA. Kto otrzymał Polskie Oskary SPA & Wellness? A kto dostał „Klucze do Edenu?” Wśród wyróżnionych największy Park Wodny w tej części Europy, który właśnie otwiera swoje podwoje pod Warszawą… Kolejna, 11. Gala Perfect SPA Awards 2020 za nami! W Pałacu Prymasowskim w Warszawie, na czerwonym dywanie, pojawiło się mnóstwo gwiazd znanych z pierwszych stron gazet, a nagrody odbierali właściciele i dyrektorzy najlepszych SPA w Polsce. W tym roku po raz pierwszy wręczono także nagrody dla wyróżniających się marek kosmetyków profesjonalnych oraz dystrybutorów urządzeń kosmetycznych. Wyjątkowe nagrody – „Klucze do Edenu” otrzymały osoby, które od lat przyczyniają się do rozwoju rynku SPA i Wellness, a dzięki temu dbają o nasze zdrowie, kondycje i urodę. fot. Podlewski/AKPA 5 lutego, w pałacowych wnętrzach Hotelu Bellotto w Warszawie, odbyła się finałowa gala 11. edycji konkursu Perfect SPA Awards 2020. Laureatom statuetki i dyplomy wręczało znakomite grono gwiazd, a wśród nich: Katarzyna Błażejewska-Stuhr, Izabela Bujniewicz, Monika Dryl, Anna Głogowska, Paulina Holtz, Anna Korcz, Jakub Kucner, Dominika Łakomska, Agnieszka Mrozińska, Andrzej Nejman, Małgorzata Pieczyńska, Paulina Przybysz, Elżbieta Romanowska, Milena Rostkowska-Galant, Ewelina Ruckgaber, Łukasz Strzałka. Coroczny finał Konkursu jest okazją do promowania prozdrowotnych zachowań i wskazywania takich elementów stylu życia wellness jak dieta, ruch, wypoczynek, redukcja stresu, które trwale podnoszą jakość życia. Jedną z form popularyzacji stylu życia wellness jest organizowany od lat konkurs Perfect SPA Awards – niezależna inicjatywa, promująca hotele SPA i Day SPA w Polsce i za granicą. W głosowaniu biorą udział zarówno klienci – goście obiektów SPA i wellness, jak i Kapituła Ekspertów, powoływana spośród konsultantów rynku SPA, przedstawicieli branży i mediów. Do konkursów Perfect SPA Awards i Perfect SPA International zgłoszono w tej edycji 250 obiektów SPA, w tym 180 polskich i 70 zagranicznych – powiedziała Katarzyna Sołtyk, pomysłodawczyni i organizatorka projektu Perfect SPA Awards. fot. Podlewski/AKPA Perfect SPA International Od 5 lat polscy turyści i bywalcy hoteli SPA & Wellness wybierają najlepsze uzdrowiska i hotele za granicą. Konkurs Perfect SPA International cieszy się ogromnym zainteresowaniem. Wśród obiektów zagranicznych nagrodzone zostały: Hotel Barcelo Asia Gardens & Thai SPA, jako Perfect SPA Hotel w Hiszpanii, Resort Mark Brandenburg w Brandenburgii – Perfect SPA Hotel w Brandenburgii, Alpeiner Nature Resort Tirol w Austrii, jako Perfect SPA Hotel w Europie. W trwającym 8 miesięcy głosowaniu internetowym organizowanym przez Magazyn EDEN, a odbywającym się na portalu SPAeden.pl., wzięło udział prawie 41 tys. osób. fot. Podlewski/AKPA A oto lista polskich laureatów: Najlepszy Hotel SPA w Polsce Best SPA Hotel – Hotel Bania Thermal & Ski w Białce Tatrzańskiej Nagrodę główną i tytuł Best SPA in Poland otrzymał Hotel Bania Thermal & Ski w Białce Tatrzańskiej. A jego właściciel Paweł Dziubasik dziękował za to wyjątkowe wyróżnienie po góralsku. fot. Podlewski/AKPA Nagroda Specjalna – Best SPA Investor – Park of Poland i Suntago Water Park Nagroda specjalna Best SPA Investor trafiła do rąk właścicieli firmy Park of Poland i Suntago Water Park, który otwiera swoje podwoje już 20 lutego i jest największym zadaszonym parkiem wodnym w Europie, w skład którego wchodzi także wyjątkowy kompleks saun i luksusowa strefa zabiegowa SPA. fot. Podlewski/AKPA WYBÓR GOŚCI Już po raz 11. zostały wręczone Polskie Oscary SPA & Wellness dla najlepszych hoteli i day SPA w Polsce. W pięciu kategoriach decydującą rolę odegrali zadowoleni goście, którzy swoje głosy oddawali na portalu SPAeden.pl....

read more

Jarmark Bożonarodzeniowy w Ołomuńcu

Posted by on 22:36 in Czechy, Strona główna, Świat | 0 comments

Jarmark Bożonarodzeniowy w Ołomuńcu

Historia jarmarków bożonarodzeniowych sięga wieku XIII. Dziś w bogactwie jarmarków można wybierać do woli. Organizuje go niemal każde większe miasto. Co więc sprawiło, że zamiast do Krakowa czy Katowic postanowiliśmy wybrać się do Czech? Otóż powodem była ciekawość, która w tym roku zaprowadziła nas do pięknego Ołomuńca. Jeśli i Wy chcielibyście odwiedzić to miasto i skonfrontować nasze spostrzeżenia z własnymi, śpieszcie się! Ołomuński Jarmark Bożonarodzeniowy potrwa do 24 grudnia.     Trzeba przyznać, że dotarcie do Ołomuńca z Katowic jest dziecinnie proste. Tak właściwie jeśli dysponujemy jednym wolnym dniem to możemy zaplanować krótki wypad. My ruszyliśmy około godziny siódmej rano, a wróciliśmy pociągiem po osiemnastej. Podróż minęła nam przyjemnie, ba nawet otrzymaliśmy pakiet zawierający wodę, sok i parę słodyczy, a wszystko to w wagonach pociągu Leo Express. Do tej pory podróżowaliśmy jedynie autobusami Leo Express, więc mieliśmy okazję przetestować i transport kolejowy.     Po przyjeździe do Ołomuńca warto zaopatrzyć się w Olomouc region Card. To karta turystyczna upoważniająca do bezpłatnego wejścia do wielu miejsc, takich jak – zamki, muzea, ZOO. Dodatkowo karta upoważnia do bezpłatnych przejazdów po mieście. Można ją zakupić w wersji 48 godzinnej lub 5 dniowej. Szczegółowe informacje dotyczące karty oraz wszelkich uprawnień jakie daje znajdziecie na  www.olomoucregioncard.cz     Ołomuniec jest niezwykle ciekawym miejscem. Historia miasta sięga niemal tysiąca lat wstecz. Pierwsze wzmianki o nim pojawiły się w 1017 roku. W 1067 swoją siedzibę miało tu biskupstwo. 120 lat później zostało stolicą Moraw. Pod koniec XVI wieku powstał w Ołomuńcu uniwersytet, drugi po Pradze w Czechach. W czasie wojny trzydziestoletniej wojska szwedzkie zniszczyły miasto, a Ołomuniec utracił status stolicy Moraw na rzecz Brna. Ale wróćmy do Jarmarku Bożonarodzeniowego, wszak to on przyciągnął nas do Ołomuńca. W samym centrum miasta znajduje się Rynek Górny z ratuszem oraz kolumną Trójcy Przenajświętszej i to tu właśnie co roku odbywa się Jarmark Bożonarodzeniowy.     Każdy kto choć raz uczestniczył w takim wydarzeniu wie, że panujący klimat trudno opisać słowami. To intyny festiwal smaków, zapachów, zabawy, uśmiechów i muzyki. I krzątanina ludzi – mieszkańców i turystów. Liczne budki straganowe zachęcają swym towarem. A kupić tu można nie tylko świąteczne ozdoby, ale przede wszystkim dobre jadło i popitkę. Ołomuniec w tym okresie bywa nazywany „miasteczkiem ponczowym” właśnie ze względu na ilość i rodzaje serwowanego ponczu i grzanego wina.     Jeśli chodzi o jedzenie to jego wybór jest równie duży. Od wędlin, po dania na gorąco oraz słodkości. Na ołomuńskim Jarmarku Bożonarodzeniowym kupić możemy pieczone kasztany, różnego rodzaju orzeszki, miody, czekoladowe wyroby niczym nie przypominające tabliczki czekolady. Zwolennicy „konkretnego” jedzenia głodni chodzić nie będą.     Jakby tego było mało zadbano również o coś dla ducha. Podczas jarmarku posłuchać można muzyki granej na żywo. Rodziny z dziećmi chętnie zatrzymują się przy choince pięknie przystrojonej oraz korzystają z innych atrakcji przygotowanych z myślą o dzieciach. Oto kusi karuzela zapraszając do przejażdżki lub koniki chętne przewieść maluchy na swoim grzbiecie. Można też skorzystać z lodowiska. Ślizgawka jest bezpłatna.     Wizyta w Ołomuńcu podczas Jarmarku Bożonarodzeniowego daje nam też możliwość zapoznania się ze zwyczajami świątecznymi naszych sąsiadów.  I tak oto odkryliśmy, że Mikołaj do czeskich dzieci przychodzi 5 grudnia, a  gospodynie czeskie na święta szykują kilka do kilkunastu rodzajów ciasteczek.                          ...

read more

Z bajtlem po śląskim

Posted by on 16:13 in Polska, Strona główna, Świat | 0 comments

Z bajtlem po śląskim

Województwo śląskie turystycznie atrakcyjne? Ależ tak! Ustroń, Brenna, Milówka, Szczyrk, Wisła, Istebna, Korbielów znane są turystom w całym kraju. Miejsca te jak magnes przyciągają narciarzy i miłośników aktywnego wypoczynku. Górskie wycieczki, szusowanie na nartach, żeglowanie na Jeziorze Żywieckim. Weekend czy dłuższy wypoczynek zawsze smakuje regionalną, pyszną kuchnią. Ale Śląsk ma znacznie więcej do zaoferowania. Industrialny charakter regionu stał się jego atutem. Dziś z powodzeniem turyści krajowi i zagraniczni wędrują nowym szlakiem – Szlakiem Zabytków Techniki, który okazuje się być niebywale ciekawym i edukacyjnym. Coś co żyjącym w tym regionie wydaje się zwykłe, wtopione w ten krajobraz od zawsze, dla mieszkańców innych polskich miast stanowi nie lada atrakcje. Śląskie jest równie ciekawe dla dużych i małych. Dzieciaki będą oczarowane tym co tu zobaczą i przeżyją.       Na tropie Tomka   Swoją przygodę z województwem śląskim warto rozpocząć od Muzeum Śląskiego. Dzieciakom do gustu przypadnie pewnie stała wystawa „Na tropie Tomka”. W odrestaurowanym budynku stolarni można trafić do świata powieści autorstwa Alfreda Szklarskiego. „Na tropie Tomka” to nowoczesna przestrzeń edukacyjna dla rodzin z dziećmi, w której bardzo dobrze odnajdą się wszystkie pokolenia czytelników. Celem ekspozycji jest łączenie pokoleń i wspólne odkrywanie świata przy pomocy zmysłów i wyzwań. Osoby, które odwiedzą wystawę, będą mogły spakować plecak i wyruszyć na wyprawę tropem Tomka Wilmowskiego i jego przygód, odwiedzając miejsca znane z książek Alfreda Szklarskiego i wspólnie rozwiązywać interesujące zagadki. To również dobra okazja, by poznać tradycje odległych kultur, dobrze się bawić i kreatywnie spędzić czas z rodziną.       Skąd się biorą zapałki?   Jeśli wasze dzieci kiedykolwiek zadały takie pytanie warto udać się do Częstochowy. Wyczerpującą odpowiedź znajdziemy w Muzeum Produkcji Zapałek. Te małe patyczki z brązową główką wynaleziono najprawdopodobniej w Chinach w 508 roku. Dziś ciekawskie maluchy w częstochowskim muzeum mogą prześledzić cały proces produkcyjny zapałki. Od osikowego drewna poprzez koronowanie, tworzenie patyczków i ich główek, suszenie   pakowanie.  Oczywiście człowiekowi w produkcji pomaga maszyna. Ta która stoi w muzeum pochodzi z 1926 roku i jest nadal sprawna. Jest w stanie wytworzyć pięć milionów zapałek na godzinę. W muzeum  maszyna jest eksponatem, zatem nie jest włączana. Trwają jednak starania związane z uruchomieniem pokazowej linii produkcyjnej.  I choć mówi się, że dzieci zapałkami bawić się nie powinny, w tym miejscu przekonamy się, że pod czujnym okiem dorosłego nawet zapałka może stać się doskonałą zabawką.       W muzeum – fabryce zobaczymy budowle z zapałek oraz zapałkowe mini rzeźby, które mogą być doskonałą inspiracją. Zapałki sprawdzają się również jako gra matymatyczno – logiczna szczególnie w czasie długich podróży z dzieckiem. W muzeum prócz przewodnika i jego opowieści dzieciaki mogą liczyć na projekcję krótkiego filmu, ukazującego pożar częstochowskiej zapałczarni.  To doskonały pretekst do rozmowy z naszymi pociechami na temat zagrożeń jakie niesie ze sobą ogień. Muzeum często odwiedzają dzieci uczestnicząc w specjalnie dla nich przygotowanych zajęciach, te jednak najczęściej adresowane są do grup zorganizowanych.  Znając już odpowiedź skąd się biorą zapałki nie pozostaje nam nic innego jak tylko ruszyć dalej Szlakiem Zabytków Techniki.     Zjedź pod ziemię   Dzieciaki będą zachwycone – wszak nie każdy ma możliwość zjazdu pod ziemię. Kopalnia Guido w Zabrzu proponuje kilka turystycznych tras dostosowanych do wieku, możliwości oraz zdrowia. Poziom 170 możemy zwiedzać bez ograniczeń wiekowych. Milusińscy zjeżdżając górniczą windą znajdą się w zupełnie innym świecie. XIX wieczna kopalnia przywita ich tajemnicą i niezwykłymi opowieściami...

read more

Ziemia raciborska na weekend

Posted by on 12:16 in Polska, Strona główna, Świat | 0 comments

Ziemia raciborska na weekend

Po ciężkim tygodniu pracy marzymy, by ruszyć gdzieś w nieznane. Odpocząć, zrelaksować się, posmakować innej, regionalnej kuchni, pozwiedzać… Na weekendowe wypady często wybieramy miejsca niezbyt odległe od naszego domu i nie jest to kwestia przywiązania, ale czysto praktyczne podejście. Nie chcemy tracić na podróż zbyt wiele czasu z i tak, krótkiego weekendu. Mieszkając w Katowicach lub okolicach warto rozważyć weekend na ziemi raciborskiej. Podróż nie zajmie nam więcej niż półtorej godziny, a wrażenia z pobytu zapadną długo w pamięci.     Ziemia raciborska gwarantuje wachlarz wrażeń. Miłośnicy historii i architektury znajdą tu sporo zabytków, w tym również sakralnych. Amatorzy przyrody spokój odnajdą w Rezerwacie Przyrody Łężczok oraz na obszarze Natura 2000, koneserzy dobrego jedzenia posmakują wybornej dziczyzny „Pod Kasztanami” w Rudach oraz tradycyjnie warzonych piw z Browaru Zamkowego, który swój początek ma w średniowieczu. Poszukujący odnowy biologicznej zajrzeć mogą do Jankowic lub Leśnej Wioski SPA, albo do Aquaparku H2Ostróg. Doceniający tradycję i ginące zawody też znajdą tu coś dla siebie. Ziemia raciborska skrywa tak wiele skarbów, że warto zaplanować tu nie jeden, a kilka kolejnych weekendów.     Skansen Kolejki Wąskotorowej w Rudach   Rudy to pierwszy przystanek, który warto sobie zrobić wędrując po ziemi raciborskiej. Znajduje się tu stacja kolei wąskotorowej, której początki sięgają 1899 roku. Oddano wówczas do użytku linię wąskotorową prowadzącą z Gliwic przez Nieborowice o długości 23,51 km. Był to pierwszy etap projektu przewidującego doprowadzenie linii kolejowej aż do Raciborza. W 1901 r. tor kolejowy dotarł do miejscowości Paproć. Następnego roku oddano do eksploatacji dalszy odcinek z Paproci do Markowic Raciborskich. Ostatni fragment linii budowanej etapami doprowadzono w 1903 roku. Cała trasa z Gliwic do Raciborza przez Bojków, Nieborowice, Pilchowice, Stanice, Rudy, Szymocice, Nędzę i Babice liczyła łącznie 51 km. Kolej od początku istnienia cieszyła się wielkim zainteresowaniem. Był to bowiem najwygodniejszy środek komunikacji pasażerskiej na trasie Gliwice–Racibórz. Podróż normalnotorowym pociągiem osobowym, z konieczną przesiadką w Kędzierzynie trwała około 2 godzin i 20 minut.     Kolej wąskotorowa, mimo że czas jazdy miała porównywalny, to obsługiwała 10 miejscowości pozbawionych do tej pory sprawnej komunikacji. Do 1945 r. przewozy dochodziły do 700 000 osób w skali roku, natomiast w latach 1949-1963 nie spadały poniżej 1 miliona. Rekord zanotowano w 1954 r. kiedy przewieziono 1 834 400 pasażerów. W 1991 r. – ostatnim roku funkcjonowania regularnego ruchu pod szyldem PKP z usług tej kolei skorzystało 90 292 osób.  Dzisiaj po dawnej kolei pozostał jedynie sześciokilometrowy odcinek ze Stanicy przez Rudy do Paproci i obiekty z układem torowym w Rudach. Główne budynki dworcowe na stacjach w Stanicy i Paproci po zniszczeniach, których doznały w 1945 r., nieudolnie odbudowane zatraciły swój dawny wygląd. Na stacji w Rudach budynek dworcowy także uległ zniszczeniu, a dzisiejszy obiekt posiada tylko oryginalne piwnice. Z hal postojowych dla taboru pozostała jedynie lokomotywownia, ale już z nowym, powojennym dachem.     Hala wagonowni została rozebrana w 1969 roku. Cała linia kolejowa z Gliwic do Raciborza Markowic została wpisana do wojewódzkiego rejestru zabytków i od 1 marca 1993 r. jest chroniona prawem. Stacja w Rudach została udostępniona do zwiedzania w 1994 r., a w tutejszym skansenie zgromadzono lokomotywy i wagony. Obiektami opiekowało się pierwotnie stowarzyszenie społeczne, obecnie zaś Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji w Kuźni Raciborskiej. Oprócz zwiedzania skansenu atrakcją jest przejazd kolejką lub drezyną na zachowanym, parokilometrowym odcinku. Na terenie stacji znajduję się także park...

read more

Dziesięć twarzy Djerby

Posted by on 19:10 in Afryka Południowa, Strona główna, Świat | 0 comments

Dziesięć twarzy Djerby

Djerba to jedna z najbardziej znanych wśród tunezyjskich wysp. Legendy głoszą, że właśnie na Djerbę dotarł Odyseusz, żeglując z Troi, a jego współtowarzysze pod wpływem zapachu lotosów popadli w stan zapomnienia i nie chcieli jej już opuścić. Wyspa ta była także miejscem odpoczynku dla wielu żeglarzy przemierzających bezkresne wody Morza Śródziemnego. Każdy, kto tam zawitał, oczarowany był jej niezwykłym charakterem i nazywał Djerbę „krainą ludzi szczęśliwych”. Dziś nadal przyciąga wszystkich spragnionych błękitu nieba, szumu morza, relaksu i wypoczynku.  Jeśli wyspa znajduje się i na Twoim wakacyjnym szlaku, podpowiemy co ma najciekawszego do zaoferowania.       Oto X nieszablonowych atrakcji, które zaznasz tylko na Djerbie:   Djerbahood  Erriadh to małe miasteczko na Dżerbie do niedawna znane turystom głównie z synagogi  El Ghriba. W lipcu i sierpniu 2014 przybyło tu 150 artystów z 30 krajów świata, którzy na zaproszenie francuskiej galerii „Itinerrance” z Paryża oraz władz tunezyjskich przylecieli, aby wziąć udział w tworzeniu muzeum street artu.     To, co powstało na murach domów mieszkańców, którzy zdecydowali się wziąć udział w tym niecodziennym projekcie, przeszło najśmielsze oczekiwania. W ten sposób zrealizowana została niezwykła galeria, którą można podziwiać leniwie przechadzając się po miasteczku. Warto wspomnieć, iż Djerbahood ma także polski akcent. Jednym z uczestników projektu był Polak, Mariusz Waras, występujący pod pseudonimem M-city.   Pasino de Djerba  Mimo że Tunezja to kraj w większości zamieszkiwany przez muzułmanów, hazard jest tutaj legalny. Głównie ze względu na to, że przyciąga turystów z całego świata, a kasyna stanowią jedną z atrakcji turystycznych. Pasino Djerba, należące do Groupe Partouche – francuskiego właściciela kasyn, restauracji, hoteli i spa w wielu krajach Europy, nieprzerwanie działa od 1998 roku.     Wstęp do kasyn mają tylko gracze zagraniczni, dlatego przed wejściem sprawdzane są dokumenty graczy również pod względem pełnoletności. Kasyna w Tunezji nie akceptują tamtejszej waluty, czyli dinara. Aby zagrać odwiedzający to miejsce muszą mieć przy sobie dolary amerykańskie bądź euro. W Pasino de Djerba znajduje się również elegancka restauracja, w której serwowane dania rozpieszczają podniebienie. Można tu także zobaczyć pokaz tańców brzucha.   Guellala Ponoć „nie święci garnki lepią”. Aby to sprawdzić najlepiej udać się do wioski Guellala, która słynie z wyrobu tradycyjnych przedmiotów glinianych. Prócz podziwiania gotowych mis, talerzy i naczyń, można też spróbować swoich sił. Działa tu kilka pracowni garncarzy, którzy z entuzjazmem wytłumaczą na czym polega cały proces tworzenia z gliny – od jej wydobycia, przygotowania na kole garncarskim, aż do wypalenia gotowego produktu w specjalnych piecach. Powstałe w wiosce gliniane wyroby sprzedawane są tylko na wyspie.     Explore Djerba Miejsce to jest polecane szczególnie rodzinom z dziećmi, ale i dorośli nie będą się tu nudzić. Park składa się z 5 części. Ta, która najbardziej przyciąga turystów to Muzeum  Lalla Hadria, skansen, w którym można zobaczyć jak wygląda typowe gospodarstwo oraz słynna farma krokodyli. Oficjalne otwarcie obiektu miało miejsce w grudniu 2002 roku. Zarówno powierzchnia farmy, jak i liczba 400 krokodyli jest imponująca.     Odwiedzający mają okazję przyglądać się karmieniu gadów oraz mogą wziąć do rąk małego krokodylka. Radość i szczęście miesza się z dystansem do zwierzątka, które choć małe prezentuje już swoje ostre zęby. Dorosłe osobniki wzbudzają respekt. Gdy tak leżą w bezruchu wyglądają jak sztuczne, ale to tylko pozory. Stanąć z takim krokodylem oko w oko do przyjemnych nie należy, no chyba, że w Explore Djerba.   ULYSSE THALASSO  Na Djerbie...

read more

Już za parę dni, za dni parę…

Posted by on 14:37 in Polska, Strona główna, Świat | 0 comments

Już za parę dni, za dni parę…

Już za parę dni, za dni parę weźmiesz plecak swój i gitarę. Może nie plecak, a raczej walizkę oraz telefon – cóż, czasy się zmieniają i wyposażenie podróżnika wygląda nieco inaczej niż kilkanaście lat temu. Jednak emocje, które towarzyszą nam przed podróżą pozostają niezmienne. Podekscytowanie, radość, pewien rodzaj podniecenia. Oto czeka nas przygoda, nowe nieznane lądy, znajomości na chwile lub lata.     Uwielbiamy ten stan, podobnie jak samo planowanie podróży. Z doświadczenia wiemy, że to nie my je wybieramy, a one nas. Ważne żeby na długo pozostały nam w pamięci niosąc ze sobą same pozytywne doznania. Nie wyobrażamy sobie życia bez tych podróżniczych emocji. Korzystamy zetem i gdy tylko możemy ruszamy w drogę – do widzenia Wam , canto, cantare.  Chciałoby się powiedzieć, że ruszamy gdzie nas oczy i nogi poniosą, ale oczywiście tak nie jest. Najczęściej doskonale wiemy gdzie spędzimy wakacje, bo przecież sami je wybraliśmy.  Wyjazd poprzedzają próby sprostania wszystkim rodzinnym wymaganiom – dobre jedzenie dla taty, ciepło i słońce dla mamy, baseny, morze, plaża dla Smyka… lista jest znacznie dłuższa, a na końcu i tak wszystkich studzi domowy budżet.     Opanowaliśmy więc do perfekcji minimalizację kosztów przy jednoczesnej maksymalizacji jakości oferty. Surfujemy po internecie w poszukiwaniu idealnych opcji. I trzeba przyznać, że z roku na rok wybór mamy coraz większy. Biura podróży są znacznie bardziej elastyczne. Tak, tak korzystamy z biur podróży i to dość często! Dziś robimy to jednak świadomie. Ich oferta jest imponująca i daje wiele możliwości. Mamy swoich sprawdzonych, ulubionych i przetestowanych na dziecku touroperatorów.     Ostatnie ferie Smyk spędził w Maroku. Szyba decyzja, kilka kliknięć, sprawne pakowanie, szybki lot, piękny hotel. Słońce, dobra kuchnia, ocean, plaża – wyszło tajniej niż w Zakopanem. Agadir pozostawił w nas pewien niedosyt, więc pewnie tam znowu pojedziemy. Tygodniowe afrykańskie wczasy w środku polskiej zimy naładowały nas pozytywną energią. Ale nie zawsze kupujemy oferty w pakiecie. Kiedy rok temu w szczycie sezonu szukaliśmy czegoś dla naszej trójcy (nie zawsze świętej) skorzystaliśmy z innego rozwiązania. Postanowiliśmy sami „zmajstrować” nasz wyjazd. Skusiła nas atrakcyjna cena biletów czarterowych linii lotniczych i możliwość wyboru dowolnego hotelu. I tak znaleźliśmy się w Turcji. – Jak Wy to robicie – pytają nas często.     Otóż, podobnie jak legendarny Odyseusz tak i my wracamy do ITAKI, tyle tylko że bez takich przygód, no i znacznie szybciej. ITAKA ma bowiem w ofercie wyjazdy pakietowe, ale też bilety lotnicze (czarterowe i liniowe, w tym tanich linii) oraz hotele z dojazdem własnym. Daje nam to możliwość wyboru i działania. W Turcji spędziliśmy gorący tydzień. Smakowaliśmy tureckiej kuchni, zwiedzaliśmy Alanya, Smyk szalał na basenowych zjeżdżalniach, w dzień bawił się w mini klubie, a wieczorami szalał na mini disco. Robiliśmy foty, śmialiśmy się i odpoczywali, przesiadywaliśmy w porcie. Być może ten port właśnie sprawił, że zamarzył nam się też rejs pod żaglami ITAKI, ale to może w przyszłe wakacje?...

read more