W drodze po marzenia

Pamiętacie swoje dziecięce marzenia? Och, pewnie było ich sporo. Od tych przyziemnych związanych z nową zabawką, do tych poważnych… Smyk też ma swoje własne, osobiste marzenia. W swoim dwunastoletnim życiu marzył już o figurce Batmana, książce z mapami, ponownymi wakacjami, najnowszej grze na PlayStation… Pomysłowość w temacie marzeń wydaje się nie mieć końca. Ale ostatnie marzenie Filipa wprawiło mnie w totalne osłupienie. Nie, nie, wcale nie dla tego, że łechce moje rodzicielskie ego i sprawia, że rozpiera mnie duma. To marzenie zrodziło się w głowie Filipa niedawno, ale ziarno zostało zasiane dokładnie rok temu we wrześniu, kiedy Smyk rozpoczął naukę w metodą Helen Doron w Jaworznie.

Zaczęło się zwyczajnie. Elementy języka angielskiego w przedszkolu, lekcje języka angielskiego w szkole. Szybko zauważyliśmy, że Filip chętnie i bez kompleksów, które często towarzyszą dorosłym, powtarza angielskie słowa i zwroty. Jednak nauka języka angielskiego w szkole publicznej nie dawała mu do końca satysfakcji. Niby piątki i szóstki w dzienniku, ale w odczuciu małego człowieka nuda i sztampa, utarty schemat, jednym słowem czegoś brakuje i coś uwiera. Zaczęliśmy się wtedy zastanawiać – co dalej? Pomysł uruchomienia klasy angielskiej w szkole upadł tak szybko, jak się pojawił. Więc? – Może prywatne lekcje ? – podpowiadali znajomi. To rozwiązanie nie znalazło akceptacji Filipa. Szukaliśmy dalej przeglądając internet, rozmawiając ze znajomymi, aż wreszcie trafiliśmy na metodę Helen Doron .

Przyjrzeliśmy się ofercie. I wcale nie zrobiły na nas wrażenia informacje, że na całym świecie w placówkach sygnowanych znaczkiem Helen Doron uczy się aż trzy miliony uczniów, że to trzydzieści lat doświadczenia, że te szkoły działają na pięciu kontynentach w trzydziestu ośmiu krajach. Dla nas ważne było, że Filip otrzyma tu w temacie nauki języka angielskiego to, czego nie otrzyma w szkole i w domu – możliwość rozmowy i nauki w naturalny sposób. Oczywiście, ostateczne zdanie należało do Smyka. Nigdy nie zmuszamy go do aktywności, jeśli sam nie czuje chęci. Bo jaki jest sens udziału dziecka w dodatkowych zajęciach jeśli sam nie czerpie z tego frajdy? I tak oto we wrześniu, dokładnie rok temu zapadła całkiem poważna decyzja całkiem młodego człowieka – chcę spróbować!

Zwykle wrzesień właśnie sprzyja podejmowaniu wszelkich decyzji – zacznę się uczyć języka obcego, będę chodzić na basen, zapiszę się na siłownie… Z reguły już w grudniu ponownie obiecujemy sobie – zacznę się uczyć języka obcego, będę chodzić na basen, zapiszę się na siłownie…W przypadku postanowienia Filipa trzeba przyznać, że grudzień i kolejne miesiące nie wpłynęły na zmianę decyzji. Dlaczego? Może dlatego, że rozpoczynając naukę w Helen Doron Jaworzno otrzymał zielony plecak, który z dumą nosił na każde zajęcia? Może dlatego, że podręczniki były kolorowe i pełne fajnych zadań? Może dlatego, że grupa była nieliczna i sympatyczna? A może dlatego, że Pani Zuzia okazała się świetnym nauczycielem proponującym co tydzień 75 minut wyjątkowych zajęć pełnych uśmiechu i zaangażowania każdego z uczniów? Na to, że Filip pokochał lekcje w Helen Doron Jaworzno złożyło się pewnie wiele czynników. Jedno jest pewne, to właśnie dzięki tej szkole i tym lekcjom dziś ogląda filmy i bajki po angielsku. Może jeszcze nie rozumie wszystkiego, może nie wszystko potrafi powiedzieć, ale to właśnie szkoła językowa Helen Doron Jaworzno stoi za ostatnim marzeniem Filipa.

Zastanawiacie się co to za marzenie? Otóż Filip zdradził mi, że w przyszłości chciałby studiować w Cambridge. Myślałam, że pęknę z dumy. Tak, wiem, że to tylko marzenie dwunastolatka, że droga od marzenia do realizacji długa i kręta! Tak, wiem też ile to kosztuje! Ale jestem dumna, że ten pomysł w stu procentach jest Filipa, że sięga po marzenia odważne i zuchwałe i być może trudne do osiągnięcia. Dziś wiem, że decyzja podjęta we wrześniu rok temu miała ogromny wpływ na Filipa. Zrozumiał, że język obcy nie musi być taki obcy, a świat stoi otworem dla tych, którzy potrafią się porozumiewać ! Naukę w szkole językowej Helen Doron Jaworzno Filip oczywiście będzie kontynuował powoli zbliżając się do realizacji swojego celu. Trzymajcie kciuki i do zobaczenia w Helen Doron Jaworzno, miejscu które budzi marzenia!

Author: Smyk

Share This Post On
468 ad

Submit a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *