Jarmark Bożonarodzeniowy w Ołomuńcu

Historia jarmarków bożonarodzeniowych sięga wieku XIII. Dziś w bogactwie jarmarków można wybierać do woli. Organizuje go niemal każde większe miasto. Co więc sprawiło, że zamiast do Krakowa czy Katowic postanowiliśmy wybrać się do Czech? Otóż powodem była ciekawość, która w tym roku zaprowadziła nas do pięknego Ołomuńca. Jeśli i Wy chcielibyście odwiedzić to miasto i skonfrontować nasze spostrzeżenia z własnymi, śpieszcie się! Ołomuński Jarmark Bożonarodzeniowy potrwa do 24 grudnia.

 

 

Trzeba przyznać, że dotarcie do Ołomuńca z Katowic jest dziecinnie proste. Tak właściwie jeśli dysponujemy jednym wolnym dniem to możemy zaplanować krótki wypad. My ruszyliśmy około godziny siódmej rano, a wróciliśmy pociągiem po osiemnastej. Podróż minęła nam przyjemnie, ba nawet otrzymaliśmy pakiet zawierający wodę, sok i parę słodyczy, a wszystko to w wagonach pociągu Leo Express. Do tej pory podróżowaliśmy jedynie autobusami Leo Express, więc mieliśmy okazję przetestować i transport kolejowy.

 

 

Po przyjeździe do Ołomuńca warto zaopatrzyć się w Olomouc region Card. To karta turystyczna upoważniająca do bezpłatnego wejścia do wielu miejsc, takich jak – zamki, muzea, ZOO. Dodatkowo karta upoważnia do bezpłatnych przejazdów po mieście. Można ją zakupić w wersji 48 godzinnej lub 5 dniowej. Szczegółowe informacje dotyczące karty oraz wszelkich uprawnień jakie daje znajdziecie na  www.olomoucregioncard.cz

 

 

Ołomuniec jest niezwykle ciekawym miejscem. Historia miasta sięga niemal tysiąca lat wstecz. Pierwsze wzmianki o nim pojawiły się w 1017 roku. W 1067 swoją siedzibę miało tu biskupstwo. 120 lat później zostało stolicą Moraw. Pod koniec XVI wieku powstał w Ołomuńcu uniwersytet, drugi po Pradze w Czechach. W czasie wojny trzydziestoletniej wojska szwedzkie zniszczyły miasto, a Ołomuniec utracił status stolicy Moraw na rzecz Brna. Ale wróćmy do Jarmarku Bożonarodzeniowego, wszak to on przyciągnął nas do Ołomuńca. W samym centrum miasta znajduje się Rynek Górny z ratuszem oraz kolumną Trójcy Przenajświętszej i to tu właśnie co roku odbywa się Jarmark Bożonarodzeniowy.

 

 

Każdy kto choć raz uczestniczył w takim wydarzeniu wie, że panujący klimat trudno opisać słowami. To intyny festiwal smaków, zapachów, zabawy, uśmiechów i muzyki. I krzątanina ludzi – mieszkańców i turystów. Liczne budki straganowe zachęcają swym towarem. A kupić tu można nie tylko świąteczne ozdoby, ale przede wszystkim dobre jadło i popitkę. Ołomuniec w tym okresie bywa nazywany „miasteczkiem ponczowym” właśnie ze względu na ilość i rodzaje serwowanego ponczu i grzanego wina.

 

 

Jeśli chodzi o jedzenie to jego wybór jest równie duży. Od wędlin, po dania na gorąco oraz słodkości. Na ołomuńskim Jarmarku Bożonarodzeniowym kupić możemy pieczone kasztany, różnego rodzaju orzeszki, miody, czekoladowe wyroby niczym nie przypominające tabliczki czekolady. Zwolennicy „konkretnego” jedzenia głodni chodzić nie będą.

 

 

Jakby tego było mało zadbano również o coś dla ducha. Podczas jarmarku posłuchać można muzyki granej na żywo. Rodziny z dziećmi chętnie zatrzymują się przy choince pięknie przystrojonej oraz korzystają z innych atrakcji przygotowanych z myślą o dzieciach. Oto kusi karuzela zapraszając do przejażdżki lub koniki chętne przewieść maluchy na swoim grzbiecie. Można też skorzystać z lodowiska. Ślizgawka jest bezpłatna.

 

 

Wizyta w Ołomuńcu podczas Jarmarku Bożonarodzeniowego daje nam też możliwość zapoznania się ze zwyczajami świątecznymi naszych sąsiadów.  I tak oto odkryliśmy, że Mikołaj do czeskich dzieci przychodzi 5 grudnia, a  gospodynie czeskie na święta szykują kilka do kilkunastu rodzajów ciasteczek.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Author: Smyk

Share This Post On
468 ad

1 Comment

  1. Coś nasze polskie jarmarki nie potrafią wyzwolić się z niemieckiego stylu. Widzieliśmy kilka jarmarków w Polsce i mamy wielki niedosyt.

    Post a Reply

Submit a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *