I włos Ci z głowy nie spadnie

I włos Ci z głowy nie spadnie – pomyślałam, kiedy trafiłam na informację o produktach Trychonxin. Oczywiście podeszłam do wszelkich informacji z dość dużym dystansem, bo o cudownych specyfikach poprawiających kondycję  włosów słyszałam nie raz. Jednak dałam się skusić i rozpoczęłam kurację, szczególnie iż to był ostatni dzwonek przed zimą. Dziś śmiało mogę rzec – mam tyle na głowie!

 

 

Miesięczna kuracja wymagała przede wszystkim systematyczności. Ustawiłam więc w telefonie „przypomnienia” i z ochotą rozpoczęłam naprawę swoich włosów – przez lato zniszczonych słońcem, wiatrem, słoną wodą. Trychoxin przeznaczony jest bowiem do włosów słabych i zniszczonych, wypadających. Skutecznie ogranicza wzmożoną utratę włosów i pomaga odzywać ich zdrowy wygląd. Dzięki substancjom aktywnym, zestawionym w innowacyjny sposób włosy stają się grubsze i silniejsze, a na tym właśnie mi zależało. Opakowanie zawiera dwadzieścia cztery aplikacje. Pudełko podzielone jest na cztery tygodnie, a każda ampułka to dwie aplikacje. Po zakończeniu każdego tygodnia kuracji robi się jeden dzień przerwy. Aplikacja jest dziecinnie prosta. Spryskujemy skórę głowy rozgarniając włosy, a następnie wykonuje się dwuminutowy masaż głowy. Preparat Trychoxin w żaden sposób nie obciąża włosów. Można go stosować na noc lub na dzień, zarówno na suche jak i mokre włosy. Ja wybrałam wieczorny rytuał na suche włosy. Już po pierwszym tygodniu widoczne były efekty. Kondycja włosów nieco się poprawiła. Efekt dała trójfazowa zasada działania.

 

 

W pierwszej fazie kuracja miała za zadanie zapobiec nadmiernemu wypadaniu włosów dzięki kwasowi oleanolowemu. W drugim etapie kuracja wspomagała włosy do odrostu. Apigenina zwiększała mikrokrążenie w skórze głowy, arginina odżywiała cebulki włosów, witamina PP zapobiegała wpadaniu włosów, Vanillyl Butyl Ether poprawiał mikrokrążenie krwi poprzez rozszerzenie naczyń krwionośnych, a biotyna przywracała włosom połysk, miękkość i elastyczność. Działanie tych wszystkich składników spowodowało, że efekty z tygodnia na tydzień były coraz bardziej widoczne. Zwieńczeniem tych działań była faza trzecia czyli wzmocnienie zakotwiczenia włosów. Tu pomocny był ekstrakt z imbiru oraz Peptide biotynylo – GHK. Dodatkowym pomocnikiem mojej kuracji był Szampon przeciw wypadaniu włosów Trychoxin.

 

Dziś z perspektywy czasu stwierdzam, że włos mi z głowy może i spadnie, ale na pewno nie w takich ilościach jak kiedyś. Kuracja przyniosła efekty, których szczerze powiedziawszy w takiej postaci się nie spodziewałam. Jedynym minusem jej stosowania była powtarzalność czyli wymuszenie na mnie samodyscypliny. Jednak i z tym sobie poradziłam, a po pierwszym tygodniu aplikacje stały się dla mnie rutyną.

Author: Smyk

Share This Post On
468 ad

Submit a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *