Z bajtlem po śląskim

Województwo śląskie turystycznie atrakcyjne? Ależ tak! Ustroń, Brenna, Milówka, Szczyrk, Wisła, Istebna, Korbielów znane są turystom w całym kraju. Miejsca te jak magnes przyciągają narciarzy i miłośników aktywnego wypoczynku. Górskie wycieczki, szusowanie na nartach, żeglowanie na Jeziorze Żywieckim. Weekend czy dłuższy wypoczynek zawsze smakuje regionalną, pyszną kuchnią. Ale Śląsk ma znacznie więcej do zaoferowania. Industrialny charakter regionu stał się jego atutem. Dziś z powodzeniem turyści krajowi i zagraniczni wędrują nowym szlakiem – Szlakiem Zabytków Techniki, który okazuje się być niebywale ciekawym i edukacyjnym. Coś co żyjącym w tym regionie wydaje się zwykłe, wtopione w ten krajobraz od zawsze, dla mieszkańców innych polskich miast stanowi nie lada atrakcje. Śląskie jest równie ciekawe dla dużych i małych. Dzieciaki będą oczarowane tym co tu zobaczą i przeżyją.

 

Fot. Katarzyna Kopeć

 

 

Na tropie Tomka

 

Swoją przygodę z województwem śląskim warto rozpocząć od Muzeum Śląskiego. Dzieciakom do gustu przypadnie pewnie stała wystawa „Na tropie Tomka”. W odrestaurowanym budynku stolarni można trafić do świata powieści autorstwa Alfreda Szklarskiego. „Na tropie Tomka” to nowoczesna przestrzeń edukacyjna dla rodzin z dziećmi, w której bardzo dobrze odnajdą się wszystkie pokolenia czytelników. Celem ekspozycji jest łączenie pokoleń i wspólne odkrywanie świata przy pomocy zmysłów i wyzwań. Osoby, które odwiedzą wystawę, będą mogły spakować plecak i wyruszyć na wyprawę tropem Tomka Wilmowskiego i jego przygód, odwiedzając miejsca znane z książek Alfreda Szklarskiego i wspólnie rozwiązywać interesujące zagadki. To również dobra okazja, by poznać tradycje odległych kultur, dobrze się bawić i kreatywnie spędzić czas z rodziną.

 

Fot. Katarzyna Kopeć

 

 

Skąd się biorą zapałki?

 

Jeśli wasze dzieci kiedykolwiek zadały takie pytanie warto udać się do Częstochowy. Wyczerpującą odpowiedź znajdziemy w Muzeum Produkcji Zapałek. Te małe patyczki z brązową główką wynaleziono najprawdopodobniej w Chinach w 508 roku. Dziś ciekawskie maluchy w częstochowskim muzeum mogą prześledzić cały proces produkcyjny zapałki. Od osikowego drewna poprzez koronowanie, tworzenie patyczków i ich główek, suszenie   pakowanie.  Oczywiście człowiekowi w produkcji pomaga maszyna. Ta która stoi w muzeum pochodzi z 1926 roku i jest nadal sprawna. Jest w stanie wytworzyć pięć milionów zapałek na godzinę. W muzeum  maszyna jest eksponatem, zatem nie jest włączana. Trwają jednak starania związane z uruchomieniem pokazowej linii produkcyjnej.  I choć mówi się, że dzieci zapałkami bawić się nie powinny, w tym miejscu przekonamy się, że pod czujnym okiem dorosłego nawet zapałka może stać się doskonałą zabawką.

 

Fot. Katarzyna Kopeć

 

 

W muzeum – fabryce zobaczymy budowle z zapałek oraz zapałkowe mini rzeźby, które mogą być doskonałą inspiracją. Zapałki sprawdzają się również jako gra matymatyczno – logiczna szczególnie w czasie długich podróży z dzieckiem. W muzeum prócz przewodnika i jego opowieści dzieciaki mogą liczyć na projekcję krótkiego filmu, ukazującego pożar częstochowskiej zapałczarni.  To doskonały pretekst do rozmowy z naszymi pociechami na temat zagrożeń jakie niesie ze sobą ogień. Muzeum często odwiedzają dzieci uczestnicząc w specjalnie dla nich przygotowanych zajęciach, te jednak najczęściej adresowane są do grup zorganizowanych.  Znając już odpowiedź skąd się biorą zapałki nie pozostaje nam nic innego jak tylko ruszyć dalej Szlakiem Zabytków Techniki.

 

 

Zjedź pod ziemię

 

Dzieciaki będą zachwycone – wszak nie każdy ma możliwość zjazdu pod ziemię. Kopalnia Guido w Zabrzu proponuje kilka turystycznych tras dostosowanych do wieku, możliwości oraz zdrowia. Poziom 170 możemy zwiedzać bez ograniczeń wiekowych. Milusińscy zjeżdżając górniczą windą znajdą się w zupełnie innym świecie. XIX wieczna kopalnia przywita ich tajemnicą i niezwykłymi opowieściami przewodnika. Dowiedzą się co w kopalni robiły konie, jak się tu dostały i ile kosztowały. Zobaczą podziemne stajnie oraz górnicze narzędzia. Ale to nie wszystko. Przemierzając dawne wyrobiska usłyszą  dobiegające z oddali rozmowy górników czy piski szczurów – oczywiście odtworzone, a nie autentyczne. Poziom 170 spokojnie możemy zwiedzać z naszymi maluchami. Jest on bezpieczny. Dzieciaki nie powinny się niczego bać, gdyż cała trasa jest w pełni oświetlona. Możemy zabrać im małą latarkę, ale pełnić będzie ona raczej rolę gadżetu wpływającego na wyobraźnię, niż koniecznego narzędzia.

 

Fot. Katarzyna Kopeć

 

Maluchy pozytywnie podchodzą do roli górnika, w którą wcielają się od momentu założenia kasku ochronnego do momentu opuszczenia kopalni.  Z kolei poziom 320 przeznaczony jest dla nieco starszych pociech. Na ten poziom zjeżdżać mogą dzieci od lat 6, pewnie dlatego, że turysta musi się tutaj nieco wysilić. Trasa liczy bowiem około 2,5 km. Warto jednak się potrudzić gdyż  można tu z bliska zobaczyć pracę kombajnu węglowego i innych maszyn. Ta część zwiedzania najbardziej podoba się chłopcom zafascynowanym techniką. Wielką frajdą dla wszystkich jest przejażdżka uruchomioną w 2012 roku, podwieszaną pod stropem przekopu kolejką górniczą.  Turyści pokonają nią ok. 400 metrów. Wagoniki są zamykane, a prędkość niewielka, mimo to u dzieciaków przejazd wywołuje wiele radości i uśmiechów. Jednak Kopalnia Guido to nie tylko trasy turystyczne, to również wiele propozycji kulturalnych, rozrywkowych i edukacyjnych  adresowanych zarówno do dorosłych jak i dzieci. W kopalni zdarzają się koncerty, przedstawienia teatralne, warsztaty, imprezy z okazji Mikołaja czy Dnia Dziecka. Pamiętać jednak należy, że są to wydarzenia niecodzienne. Wszystkie zapowiedzi znajdziemy na stronie internetowej obiektu.

 

 

Jak to w straży bywało

 

Jeśli Wasze dziecko marzy, aby zostać strażakiem ten punkt na śląskiej mapie atrakcji turystycznych powinniście oznaczyć na czerwono! Mysłowickie Muzeum Pożarnictwa szczyci się bardzo bogatą ekspozycją, którą docenią nie tylko mali chłopcy. Pięknie prezentuje się tu kolekcja samochodów pożarniczych, zarówno zagranicznych, jak i krajowych. Najstarszym pojazdem jest Benz–Gaggenau z 1913 roku. Do niedawna milusińscy mogli sobie robić pamiątkowe zdjęcia za kierownicą wozów, dziś wszystkie traktowane są jak eksponaty muzealne. Mimo to zarówno chłopcy jak i dziewczynki są zachwycone ich ogromem i różnorodnością. Wrażenie robią też zbiory sikawek konnych i ręcznych, konnych wozów pogotowia, drabin i motopomp.

 

                            Fot. Katarzyna Kopeć

 

 

Wyjątkowym zabytkiem jest sikawka z 1717 roku, wykonana w opactwie cysterskim w Henrykowie. Poza sprzętem pożarniczym, w muzeum możemy zobaczyć strażackie mundury, hełmy oraz zbiory dokumentów i fotografii. Nie zabrakło także miejsca na prezentację sylwetek ludzi zasłużonych dla polskiego pożarnictwa oraz wielkich fotografii najstarszych straży pożarnych na Śląsku. O tych wszystkich muzealnych eksponatach może opowiedzieć nam przewodnik. Zwiedzanie wraz z nim trwa około godziny i jest niezwykle interesujące. Jeśli małe nóżki naszej pociechy odmówią posłuszeństwa śmiało możemy skorzystać z wózka. Muzeum jest odpowiednio przystosowane, posiada podjazdy oraz windy.

 

 

Na świeżym lufcie

 

Kiedyś dzieci wolny czas spędzały na podwórkach. Na Śląsku chłopcy strzelali ze „szlojdra”, czyli procy, dziewczynki bawiły się domkiem dla lalek zw. „pupynsztubą”, a wszystko na świeżym „lufcie”. Aby poczuć śląski klimat warto pokusić się o wizytę do dwóch katowickich, robotniczych osiedli – Giszowca i Nikiszowca. Starszy Giszowiec to w założeniu „miasto – ogród”, a jego początki sięgają lat 1906-1910. Stanęły tu wówczas dwurodzinne parterowe domy mieszkalne. Przy domach były ogródki i ubikacje.  Mieszkającym tu robotnikom służyły na co dzień gospoda, fabryka lodu, piekarnie, sklepy, kantyna, jadłodajnia, łaźnia, pralnia czy magiel. W następnych latach osiedle rozbudowano o kolejne budynki. Kursowała tu nawet kolejka wąskotorowa zwana Bałkan Ekspresem.

 

Fot. Katarzyna Kopeć

 

Dziś jest tu o wiele spokojniej.  Centrum Giszowca stanowi rozległy Plac Pod Lipami. Warto zobaczyć, stojącą przy nim, karczmę śląską -obecnie Dom Kultury Szopienice – Giszowiec. Często odbywają się tu imprezy plenerowe – koncerty, warsztaty, pikniki rodzinne.  Na co dzień Dom Kultury Szopienice jest szeroko otwarty dla wszystkich dzieci proponując wiele zajęć i kółek zainteresowań.   Nieco inny jest młodszy brat Giszowca – Nikiszowiec, do którego możemy  też dojechać jedną ze ścieżek rowerowych.

 

Fot. Katarzyna Kopeć

 

Mijając charakterystyczną bramę Nikiszowca zobaczymy trzykondygnacyjne ceglane bloki, w których do dziś mieszkają ludzie.  Dzieciaki z pewnością zajrzą do zabytkowego  budynku przy ul. Rymarskiej 4, gdzie dziś mieści się Dział Etnologii Miasta Muzeum Historii Katowic. Siedziba muzeum znajduje się w samym sercu dzielnicy, w budynku dawnej pralni i magla do czego nawiązuje jedna z wystaw stałych –   „Woda i mydło najlepsze bielidło. W pralni i maglu na Nikiszowcu”. Pewnie opowieść o żonach górników, które chodziły do publicznej pralni dzieciakom wyda się bajką, ale warto jej wysłuchać i zobaczyć jak to kiedyś  bywało.

 

Fot. Katarzyna Kopeć

 

Przedstawiony jest tu cały cykl pracy, jaką musiały wykonać kobiety  – począwszy od przyniesienia ciężkiego kosza do pralni, poprzez pranie na tarach, suszenie, maglowanie. Maluchy szczególnie ciekawe są tarek, które raczej kojarzą się ze sprzętem kuchennym niż przyrządem do prania. W tym samym muzeum można też przyjrzeć się jak wyglądały mieszkania lokatorów Nikisza. Zwiedzanie całej dzielnicy zapewne ułatwić może audioprzewodnik, który można wypożyczyć  w Punkcie Informacji Turystycznej.

 

Fot. Katarzyna Kopeć

 

Podróż z dzieckiem Szlakiem Zabytków Techniki może być zaskakująca i odkrywcza nie tylko dla maluchów, ale również dla rodziców. Jest w czym wybierać. Obecnie na szlaku znajduje się aż czterdzieści dwa obiekty, choć nie wszystkie nadają się na podróż z dzieckiem i nie wszystkie ze względu na swój charakter dzieci przyjmują. Planując podróż na Śląsk warto zastanowić się, które miejsca chcemy odwiedzić. Być może inspiracją będzie coroczne święto szlaku – Industriada. To jedyny tego typu festiwal w Europie Środkowo-Wschodniej, drugi pod względem wielkości w Europie.

 

Author: Smyk

Share This Post On
468 ad

Submit a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *