Już za parę dni, za dni parę…

Już za parę dni, za dni parę weźmiesz plecak swój i gitarę. Może nie plecak, a raczej walizkę oraz telefon – cóż, czasy się zmieniają i wyposażenie podróżnika wygląda nieco inaczej niż kilkanaście lat temu. Jednak emocje, które towarzyszą nam przed podróżą pozostają niezmienne. Podekscytowanie, radość, pewien rodzaj podniecenia. Oto czeka nas przygoda, nowe nieznane lądy, znajomości na chwile lub lata.

 

Fot. Katarzyna Kopeć

 

Uwielbiamy ten stan, podobnie jak samo planowanie podróży. Z doświadczenia wiemy, że to nie my je wybieramy, a one nas. Ważne żeby na długo pozostały nam w pamięci niosąc ze sobą same pozytywne doznania. Nie wyobrażamy sobie życia bez tych podróżniczych emocji. Korzystamy zetem i gdy tylko możemy ruszamy w drogę – do widzenia Wam , canto, cantare.  Chciałoby się powiedzieć, że ruszamy gdzie nas oczy i nogi poniosą, ale oczywiście tak nie jest. Najczęściej doskonale wiemy gdzie spędzimy wakacje, bo przecież sami je wybraliśmy.  Wyjazd poprzedzają próby sprostania wszystkim rodzinnym wymaganiom – dobre jedzenie dla taty, ciepło i słońce dla mamy, baseny, morze, plaża dla Smyka… lista jest znacznie dłuższa, a na końcu i tak wszystkich studzi domowy budżet.

 

Fot. Adam Howaniec

 

Opanowaliśmy więc do perfekcji minimalizację kosztów przy jednoczesnej maksymalizacji jakości oferty. Surfujemy po internecie w poszukiwaniu idealnych opcji. I trzeba przyznać, że z roku na rok wybór mamy coraz większy. Biura podróży są znacznie bardziej elastyczne. Tak, tak korzystamy z biur podróży i to dość często! Dziś robimy to jednak świadomie. Ich oferta jest imponująca i daje wiele możliwości. Mamy swoich sprawdzonych, ulubionych i przetestowanych na dziecku touroperatorów.

 

Fot. Katarzyna Kopeć

 

Ostatnie ferie Smyk spędził w Maroku. Szyba decyzja, kilka kliknięć, sprawne pakowanie, szybki lot, piękny hotel. Słońce, dobra kuchnia, ocean, plaża – wyszło tajniej niż w Zakopanem. Agadir pozostawił w nas pewien niedosyt, więc pewnie tam znowu pojedziemy. Tygodniowe afrykańskie wczasy w środku polskiej zimy naładowały nas pozytywną energią. Ale nie zawsze kupujemy oferty w pakiecie. Kiedy rok temu w szczycie sezonu szukaliśmy czegoś dla naszej trójcy (nie zawsze świętej) skorzystaliśmy z innego rozwiązania. Postanowiliśmy sami „zmajstrować” nasz wyjazd. Skusiła nas atrakcyjna cena biletów czarterowych linii lotniczych i możliwość wyboru dowolnego hotelu. I tak znaleźliśmy się w Turcji. – Jak Wy to robicie – pytają nas często.

 

Fot. Adam Howaniec

 

Otóż, podobnie jak legendarny Odyseusz tak i my wracamy do ITAKI, tyle tylko że bez takich przygód, no i znacznie szybciej. ITAKA ma bowiem w ofercie wyjazdy pakietowe, ale też bilety lotnicze (czarterowe i liniowe, w tym tanich linii) oraz hotele z dojazdem własnym. Daje nam to możliwość wyboru i działania. W Turcji spędziliśmy gorący tydzień. Smakowaliśmy tureckiej kuchni, zwiedzaliśmy Alanya, Smyk szalał na basenowych zjeżdżalniach, w dzień bawił się w mini klubie, a wieczorami szalał na mini disco. Robiliśmy foty, śmialiśmy się i odpoczywali, przesiadywaliśmy w porcie. Być może ten port właśnie sprawił, że zamarzył nam się też rejs pod żaglami ITAKI, ale to może w przyszłe wakacje?

 

Fot. Katarzyna Kopeć

Author: Smyk

Share This Post On
468 ad

Submit a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *